| 'n.p.m.' sierpień 2010 |
|
|
| Wpisany przez Joanna Nawrocka |
| środa, 21 lipca 2010 17:40 |
|
W sierpniowym wydaniu między innymi: rozmowa z Simone Moro, jednym z najlepszych współczesnych himalaistów, relacja ze zdobycia Mont Everestu. Zapraszamy również na wędrówkę po górach Choczańskich i do podziemnego świata jaskiń.
Zimą 2009 roku Simone Moro i Denis Urubko zdobyli Makalu. Wejściem na Makalu właściwie na stałe zajęliście miejsce w gronie „lodowych wojowników”. – Krzysztof Wielicki mawia, że ja i Denis jesteśmy wychowankami polskiej szkoły alpinizmu. Zgadzam się z tym i niezwykle się cieszę, że staliśmy się „stałymi” członkami tego ekskluzywnego grona. Jestem tym bardziej dumny, bo osiągnięcia polskich wspinaczy stanowią dużą część eksploracji w himalaizmie. Czując się po części wychowankiem polskiej szkoły alpinizmu, wiem, że jestem częścią historii eksploracji w górach najwyższych. Everest, czyli igraszki ze śmiercią Spoglądam w oczy pana Ho, wspinacza z Tajwanu, który razem z nami podjął się trudu ataku szczytowego na Mount Everest (8848 m n.p.m.). Są pełne rezygnacji i zwątpienia. Cały blask życia uleciał gdzieś bezpowrotnie. Sonam, jego Szerpa, a mój przyjaciel, próbuje coś mu powiedzieć, ale nic do niego nie dociera. Nic dziwnego, bo jesteśmy na wysokości 8750 m n.p.m. Całonocna, wycieńczająca wspinaczka, poprzedzona wielodniowym wysiłkiem otępiła jego umysł i ciało. Tkwi tu niczym słup soli jak jego poprzednicy, którzy w ostatnim śnie zamarzli na wieki. Czy potrafimy go wyszarpać z tego marazmu i odrętwienia? Czy jest w stanie podjąć walkę o swoje życie i zmusi jeszcze raz ciało do ostatniego, decydującego wysiłku? Harnaś z krainy Celtów Góry Choczańskie Czym byłaby panorama tatrzańskich olbrzymów bez rozległego Liptowa? Ogromna kotlina nie tylko optycznie wpływa na ich wyniosłość, ale także w sposób naturalny oddziela je od Niżnych Tatr. Ten piękny pejzaż od zachodu uzupełnia mlekiem i miodem płynąca Orawa, która poza swoją spuścizną historyczną potrafi także nacieszyć wzrok piramidalnymi, usłanymi zielenią szczytami. – Cudownie byłoby podziwiać te krainy z góry – tak zapewne musiał pomyśleć Stwórca, gdyż innej genezy powstania Wielkiego Chocza (Veľkého Choča, 1611 m n.p.m.) nie sposób sobie wyobrazić. W podziemnym świecie Jaskini Mylnej Pierwsza sala z oknami prowadzi dość niskim przejściem do wnętrza jaskini. Zanim tam jednak pójdziemy, musimy przecież uwiecznić na zdjęciach owe okna. Są niezwykle malownicze, szczególnie teraz, kiedy widać przez nie ośnieżone czubki świerków. A ponadto:Pochmurny zbójnik
Prawdziwych husytów już nie ma. Góry Bardzkie. Od manierki do dromadera Dzieje w drewnie zaklęte
Jak nie cepem to widłami |