Start Prasa górska 'n.p.m.' czerwiec 2011
'n.p.m.' czerwiec 2011 Drukuj Napisz e-mail
Wpisany przez Joanna Nawrocka   
niedziela, 15 maja 2011 13:02

Czerwcowy numer "n.p.m." to propozycje na urlop krótszy lub dłuższy pod dobrze znanym hasłem "Dokąd na wakacje?". W tym roku proponujemy m.in. dalekie Chiny, trekking wokół Mont Blanc, Pireneje, Góry Kosowa, a także polskie Tatry, Ziemię Kłodzką, Beskid Niski i Góry Kamienne.

Pieszo, na mułach albo tramwajem
Jakże musiałby się zdziwić Horace-Bénédict de Saussure, gdyby wiedział, że jego naukowa wycieczka szlakiem dokoła wielkiej góry w przyszłości będzie przemierzana przez tysiące turystów: pieszo, na rowerach, z mułami, na koniach, a nawet przez biegaczy. Z pewnością dostałby od tej wyliczanki lekkiego zawrotu głowy.

Tour du Mont Blanc
TMB to oznaczona żółto-czarnymi rombami trasa, uznawana za jeden z najpiękniejszych rejonów turystycznych świata. Wszak okala najwyższą lub jedną z najwyższych (dla tych, którzy nad Białą Górę przedkładają Elbrus) gór Europy. Wariantów przejścia Tour du Mont Blanc jest obecnie ponad 140, a gdyby doliczyć jeszcze liczne atrakcje na jej obrzeżach, mógłby powstać z tego materiał na niejeden przewodnik (zwłaszcza że przejście każdego z wariantów zajmuje od 7 do 14 dni). My polecamy to, co na tej trasie najciekawsze.

Ale cyrk!
Kiczowaty landszaft, a może pejzaż godny pędzla najlepszego mistrza? Najlepiej ocenić samemu. Oto arcydzieło górskiego krajobrazu, pirenejska legenda: Cyrk Gavarnie. A wokół niego wiele miejsc godnych wejścia, albo choćby spojrzenia z dalszej odległości, np. dwuwierzchołkowy Astazou (3071 m n.p.m.), przypominający rozłożoną księgę, następnie Pic du Marboré (3248 m n.p.m.), niepozorne Pics de La Cascade (3161 m n.p.m.), Tour du Marboré (3009 m n.p.m.) przypominające zrujnowaną basztę oraz Le Casque (3006 m n.p.m.) nad głęboką szczerbą Przełęczy Rolanda. Jest też piramida Le Taillon (3144 m n.p.m.) i podwójny Pic des Gabietous (3034 m n.p.m.). Pireneje przegrywają w rankingach popularności z Alpami, a są równie piękne i ekscytujące. 

Uważaj na pola minowe
Kosowo czy, jak wolą Serbowie – Kosmet (czyli Kosowo i Metohia, bo z takich dwu prowincji składa się niepodległe państwo kosowskie), jest w zasadzie rozległą i pofalowaną śródgórską kotliną, trochę na kształt rumuńskiej Transylwanii. Na mapie zobaczyć można, że najwybitniejsze z górskich łańcuchów je otaczających to na zachodzie Góry Przeklęte (Prokletije, najwyższy szczyt Djeravica – 2656 m n.p.m.), a na południu i południowym wschodzie – Szar Płanina (najwyższy szczyt Titov Vrv – 2747 m n.p.m. po macedońskiej stronie, a po kosowskiej Peskovi – 2651 m n.p.m.). Choć atmosfera społeczna jest tu nadal bardzo napięta, to kto lubi dzikie góry i nieoznakowane szalki, ten będzie bardzo zadowolony.

W cieniu świętego Kawagebo
Krajobraz północnego Junnanu kształtują trzy wielkie rzeki Azji. Płyną równolegle do siebie najgłębszymi dolinami świata. Nad nimi królują wieczne śniegi świętego dla Tybetańczyków Kawagebo. Na tym rozdrożu od wieków Tybet spotyka się z Chinami. Choć to daleki i trochę niedostępny kraj, to wyjazd w tamten rejon świata także może dostarczyć wielu górskich emocji.

Po drugiej stronie lustra - Zaryzykujmy tydzień w Tatrach.
Zaliczmy wszystko, czym można się pochwalić w domu. Może wreszcie znajdziemy tam swoje miejsce i okaże się, że tłok oraz stereotypy są wyłącznie w naszej głowie. Do stracenia mamy tylko urlop. A z pomysłem zyskamy dużo więcej. Recepta jest prosta. Potrzebny będzie słoneczny tydzień. Do tego spora wyobraźnia i odpowiednie podejście do tematu. Nawet jeżeli nie jedziemy w Tatry po raz pierwszy, wszystko jest kwestią nastawienia i pomysłu. Zapomnijmy na chwilę o miśkach grzebiących w śmietnikach i legendach, o których górale woleliby już pewnie nie słyszeć. Wśród naszych, tatrzańskich propozycji na tygodniowe wakacje nie brakuje zarówno Giewontu, jak i Orlej Perci. Bo niby dlaczego kultowe i popularne miejsca mają być gorsze niż dzikie i niedostępne? O swoich ulubionych miejscach w Tatrach opowiadają także himalaistka Aleksandra Dzik i zdobywca biegunów Jasiek Mela.

Nepomuki stoją, ale nie zawsze chronią
Ziemia Kłodzka otoczona ośmioma, położonymi blisko siebie, pasmami górskimi pozwala turyście zwiedzić każdego dnia inny łańcuch górski. Jednego dnia możemy podziwiać najbardziej znane zakątki, jak Góry Stołowe ze Szczelińcem Wielkim i Błędnymi Skałami czy Masyw Śnieżnika. Warto również wybrać się w rejony mniej uczęszczane, jak Góry Bystrzyckie czy Bardzkie. Ziemia Kłodzka to idealny sposób np. na rodzinne wakacje w polskich górach. Ciekawe miejsca w tym rejonie polecają także himalaista Aleksander Lwow oraz geograf i podróżnik Krzysztof Mazurski.

Miejsce na przygodę – Beskid Niski
Beskid Niski to niepozorny fragment Karpat, który oferuje wiele spokoju i łagodności, trochę sielanki i trudnego do podrobienia, specyficznego klimatu. Ale Beskid Niski potrafi też zaskoczyć, na przykład urwiskiem, jakiego nie powstydziłyby się dużo większe góry, czy zabytkowym industrialem, ukrytym w środku lasu. Beskid Niski nadaje się np. na tygodniową wędrówkę z plecakiem. W ten rejon Polski zaprasza na łamach „n.p.m.” Iza Zatorska, jedna z najlepszych zawodniczek świata w biegach górskich, która z Dukli na Cergową wbiegła w 23 minuty (turystyczny czas wejścia to 2 godziny!).

Nawet kelnerka odradza wycieczkę - Wałbrzych.
Miasto, które kojarzy się zawsze ze starymi i zaniedbanymi kamienicami, a także z widokiem hałd i fabryk z okien wolno sunącego pociągu. Jednym słowem – nie zachęca do odwiedzin. Wycieczkę po okolicy odradza nawet kelnerka z restauracji Ratuszowa. Wystarczy jednak wyjechać kilka minut za miasto, by znaleźć się w którymś z leżących nieopodal pasm. A tu atrakcji nie brakuje. Kto w wakacje nie ma dłuższego urlopu, a chce się wyrwać w góry choćby na weekend, temu polecamy włóczęgę po Górach Suchych. Niewysokie, urokliwe, ze znaczną liczbą stromych podejść i dodatkowo upstrzone skałkami, są najwyższym pasmem większego łańcucha – Gór Kamiennych. W samym ich sercu, na Przełęczy Trzech Dolin, leży Schronisko Andrzejówka.

A ponadto:

Ginie jedna osoba na sto - Kiedy tylko mógł, wyrywał się z Warszawy w Tatry, które szczególnie ukochał. Wieczorami pochłaniał w schroniskach górską literaturę. I marzył. Chciał jechać w najbliższym czasie z przyjaciółmi w rumuńskie Karpaty, a w dalszej przyszłości – w góry Azji Środkowej. Nie zdążył. Na początku stycznia wybrał się samotnie na Kościelec. Schodząc ze szczytu, prawdopodobnie potknął się i spadł z dużej wysokości lub po prostu się przewrócił i doznał urazu głowy. Piszemy „prawdopodobnie”, bo świadków wypadku nie było. Leżącego człowieka wypatrzyli ratownicy, którzy lecieli śmigłowcem TOPR-u na ratunek innej ofierze Tatr. Z uwagi na warunki pogodowe helikopter nie mógł lądować od razu. Kiedy w końcu się to udało, Paweł Piesio już nie żył. Miał zaledwie 18 lat. W tym roku czekała go matura. Pawła na naszych łamach wspomina rodzina, przyjaciele, nauczyciele. Reportaż uzupełniony jest o tekst na temat najczęstszych przyczyn śmiertelnych wypadków w polskich górach.

Minikaretka w plecaku - Pakując plecak z myślą o kolejnym górskim wyjeździe, warto poświęcić odrobinę uwagi apteczce. Powinna być naturalnym elementem wyposażenia, jak kurtka, telefon czy zapas jedzenia. Co właściwie może się zdarzyć w górach? Wszystko! No, może poza hiszpańską inkwizycją. W czerwonym „n.p.m.” poradnik o górskiej apteczce.

W górach krzyczeli: „Ręce precz od Wietnamu” – W cyklu rozmów Kuby Terakowskiego tym razem wywiad ze Stanisławem Trębaczem, honorowym prezesem chrzanowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Rozmówca ciekawie opowiada o gorącym konflikcie między PTT a PTTK i górskich wędrówkach w trudnych czasach PRL.

 

Zobacz również

 
Wielka Wyprzedaż Butów
 

Polecamy Księgarnię Podróżniczą www.bezdroza.com - przewodniki, mapy, albumy
Warsztaty fotograficzne - kurs fotografii Bieszczady

brzoza.net :: fotografia, grafika, druk, internet
fotografia, grafika, druk, internet