|
Henry Russell po licznych górskich wyprawach na różne kontynenty, napisał: "Po zobaczeniu tak wspaniałej przyrody myślałem, że Pireneje staną się dla mnie małe. Lecz na odwrót, wydawały się monstrualnie wysokie." Każdy kto tam był twierdzi, że czas spędzony w Pirenejach był czasem wyjątkowym.
To był pierwszy powód dla którego zdecydowaliśmy się tam pojechać. Drugim jest wyzwanie - samotnej, wielodniowej wyprawy z dala od domu.
To łańcuch górski rozciągający się między Zatoką Biskajską, a Morzem Śródziemnym na przestrzeni 450km, tworząc naturalną granicę między Francją i Hiszpanią. To trzecie pod względem wysokości góry w Europie. Znajduje się tam ponad 100 szczytów przekraczających 3000 m n.p.m. z najwyższą kulminacją Pico de Aneto (3404 m n.p.m.). Mimo położenia w południowej Europie klimat Pirenejów jest specyficzny i zmienny zależnie od rejonu. Występują tam obszary porośnięte bujnymi lasami z intensywnymi opadami, a także bardzo suche. Wysoko w górach, nawet latem, nocne przymrozki nie należą do rzadkości, sporadycznie występują też zamiecie śnieżne. Zachowało się tam jeszcze kilka lodowców, choć ich rozmiary nie powalają i naukowcy przewidują ich zaniknięcie w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat. Jest to region słabo zaludniony. Podstawą gospodarki jest pasterstwo, szczególnie koni i owiec.
Pierwszego udokumentowanego przejścia Pirenejów dokonał francuz - Frideric Parrot w 1817r., zajęło mu to 53 dni, tym samym poprowadził szlak znany dziś jako GR10.
- głównym celem wyprawy jest samotny trawers Pirenejów
- dotrzeć do miejsc wartych szczególnej uwagi m.in. Orreaga Roncesvalles (miejsca śmierci legendarnego rycerza Rolanda), Kanionu Ordesa czy Val de Boi
- zdobyć najciekawsze szczyty przekraczające 3 tys. metrów wysokości takie jak: Balaitous, Vignemale, Monte Perdido, Posets oraz najwyższy Pico de Aneto, a także nieco niższy od nich Midi d'Ossau będący symbolem Pirenejów
Droga będzie wiodła przez 3 kraje: Francję, Hiszpanię i Andorę. Zacznę ją w połowie lipca z francuskiego miasta Hendaye położonego nad Zatoką Biskajską i będę próbował pieszo dotrzeć do miasteczka Port Bou nad Morzem Śródziemnym. Zaplanowana trasa powinna zająć mniej więcej 45 dni. W tym czasie będę miał do pokonania ponad 800km między jednym, a drugim wybrzeżem oraz około 50km przewyższenia. Oprócz długości trasa stwarza problem zaopatrzenia, ponieważ będzie przebiegać przez obszary odludne, możliwość zakupu żywności będzie sporadyczna. Trudności mogą też wystąpić z dostępem do wody pitnej, często zanieczyszczonej przez wypasane zwierzęta, a w suchych rejonach trudnej do odnalezienia.
W Pirenejach istnieje stosunkowo gęsta sieć szlaków turystycznych, lecz są one oznaczane np. kopczykami z kamieni, rzadko są to oznaczenia malowane jaskrawymi barwami widzianymi z daleka. Wymaga to ciągłej uwagi na trasie, szczególnie w miejscach rzadko uczęszczanych, gdzie przebieg ścieżki nie musi być jednoznaczny.
Artur Stokowski - 20 lat (z lewej)
Student I roku geografii na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie mieszka w podwarszawskim Okuniewie. Od dziecka wiele czasu spędzał nad mapami planując swoje przyszłe podróże. Góry pierwszy raz zobaczył, gdy miał 9 lat, kiedy ojciec zabrał go w Sudety. Właśnie tam zaczęła się pasja która trwa rozwija się do dnia dzisiejszego. Jego pierwszym większym przedsięwzięciem w górach było przejście całych Sudetów (2006), rok później samodzielnie zorganizował i udał się w swoją pierwszą „wyprawę” przechodząc trasę z Bielska Białej do Ustrzyk Górnych wzbogacając ją o Tatry. Ostatnie wakacje spędził w Tatrach schodząc z plecakiem większość szlaków po obu stronach granicy. Prowadzi aktywny tryb życia, uwielbia jazdę na rowerze, biega, uprawia wspinaczkę.
Marcin Kaczyński - 22 lata (z prawej)
Absolwent ekonomii PWSBiA oraz student geografii na Uniwersytecie Warszawskim. Od urodzenia mieszka w Oziemkówce (malowniczo położonej wsi w dolinie Wilgi w okolicach Garwolina), a w roku akademickim w Warszawie.
Jako mały chłopiec podróżował z rodzicami w przeciwnym niż południe Polski kierunku – nad Bałtyk. Jednak pokusa zasmakowania prawdziwej przygody była w nim bardzo silna. Jego pasją stał się rower. Największą jak do tej pory wyprawę rowerową odbył w ubiegłe wakacje, kiedy to samotnie przemierzył Skandynawię, przejeżdżając blisko 2 tys. km.
Góry nie były jego pierwszą miłością, do osiemnastego roku życia znał je tylko ze szkolnych wycieczek. Jednak otwarcie na nowe wyzwania sprawiło, że to właśnie one obok roweru stały się jego drugą pasją. Od tamtej pory, kiedy tylko nadarza się okazja staje przed trudnym wyborem – czy spakować sakwy rowerowe, czy ciężki plecak?
Sponsorzy


|