|
Nie wiem, czy opowiedzieć wom - babka Nowakowa zastanawiała się przez chwilę i nawet się trochę zarumieniła - ale chyba powiem. Przyśniła mi się Matka Bosko. Było to w nocy, na Agaty. Nawet spała u mnie Baśka od Wielochów i chyba Andrzej z Szonca, ale śniło się tylko mnie.
Pokozała mi, gdzie mom postawić figurę. Za leśniczówką na Roztoce, na polanie. Obudziłam się o trzeci rano i już nie spałam. Może bym i nie uwierzyła, ale przecież to było w Agaty. Trzeba będzie kaplicke postawić. Pojechałam w piątek do Starego Szonca. Miałam kupić obraz, ale mi powiedzieli, że lepszo bedzie figura. Kupiłam figure, niewielko, nawet drogo nie była. Reszte zrobio chłopy z lasu. Jest tam na Roztoce dużo pilorzy i furmanów, bedzie i ta kapliczka dlo nich. Powiedzieli, że zrobio wszystko, tom figure zostawiła u nich w Rytrze. Majo poświęcić i bedo stawiać kaplickę, może z kamienia? Jest tam wielko jodła na polanie, ale na ni tom nie chciała, bo nieładnie by wyglądało. Nie uwierzyła bym, co mi się śniło, ale było to w Agaty i miejsce dokładnie pokozała. Nikomu żem jeszcze nie godała, bo by się śmioli, że babka zgupiała, ale wom mówie.
Babcia Nowakowa zakończyła opowieść o objawieniu, które musi wypełnić. Dopiła wino słodkie marki Istria i poszła szybko z Kordowca do swojej chałupki na Poczekaju, bo spodziewała się gości. Szkoda, że Matka Boska nie kazała Nowacce zbudować figury na Kordowcu lub Poczekaju. Pomógłbym, pomogliby turyści. Sama zresztą żałowała mówiąc, że gdyby ona umarła, zostałaby po niej pamiątka w górze.
Schodziliśmy z Kordowca późnym popołudniem. Wiatr znad Kotliny Sądeckiej gonił tumany wilgotnej mgły, tak gęstej, że nasz sześcioletni Karol "własnych oczu nie widział". Jeszcze leżą w cienistych miejscach płaty śniegu, który stwardniał na beton. Bardzo zimny wiatr północny, który nawet Małyszowi przeszkodził skoczyć, pewnie przedłuży nasze oczekiwanie na wiosnę.
|