| Pogwarki z Babcią Nowakową |
|
|
| Widziane z Góry |
| Wpisany przez Jędruś z Kordowca |
| piątek, 13 października 2006 17:25 |
|
Pogwarki Jędrusia z Kordowca z Babcią Ludwiką z Pocekoja.
Ubiegłego roku babka zachorowała. Kaszlała coś z miesiąc, ale nie poddawała się. W polu robiła, gości przyjmowała i nie traciła humoru. Kiedyś zobaczyłem ją przez okno, gdy schodziła z Kordowca. Wychyliłem się, bo usłyszałem głośny kaszel. * * *
Pewnego razu, wiosną babcia Nowakowa spotkała na szlaku turystę - grzybiarza. * * * Stary mąż Nowakowej był zupełnie głuchy. Wieczorem przyszli do ich chaty turyści, którzy chcieli zapytać o drogę. Zaglądnęli przez okno i zobaczyli starego mężczyznę, który odwrócony do nich tyłem, korzystając z resztek światła, czytał gazetę. Najpierw grzecznie zastukali w szybę, ale dziadek nie zareagował. Potem stukali coraz głośniej, wołali. Wreszcie pobiegli do sąsiedniej zagrody na Kordowcu z wiadomością, że w domku na Poczekaju jakiś pan umarł na krześle z gazetą w ręku. * * *
Babcia Nowakowa lubi asystować i pomagać każdemu w różnych pracach. Razem robiliśmy ogromne łóżko na Kordowcu, a babka pilnowała, żeby deski pod siennikiem były grube i zdrowe, "boby sie czasem mogły załomać, jakby kto po łóżku za barz skokoł". * * *
W mojej chacie na Kordowcu wybudowałem pokój z łazienką. Kiedy babka zobaczyła łazienkę zapytała: |