|
Wycieczka prowadzi m.in. Pasmem Lubomira i Łysiny - najwyższych wzniesień w Beskidzie Makowskim, zwanym poprawniej Średnim. Na trasie w zasadzie są jedynie trzy dość trudne odcinki (o łącznej długości ok. 4 km), przeważająca jej część prowadzi bardzo dobrymi drogami, gdzieniegdzie tylko zniszczonymi przez wywóz drewna. Poza tym jest wyjątkowo atrakcyjna widokowo. Nie jest zbyt trudna, istnieje także kilka możliwości jej modyfikacji - zarówno ułatwiających ją, jak i utrudniających - co powoduje, że będzie nią usatysfakcjonowany zarówno początkujący rowerzysta, jak też ktoś kto całe życie spędził na siodełku "górala".
| dojazd: |
samochodem lub autobusem PKS do Myślenic |
| schroniska: |
Kudłacze |
| sklepy: |
Zarabie, Chełm, Wiśniowa, Poznachowice Górne, Trzemieśnia, Poręba |
| charakterystyka: |
- długość trasy [km] - 54,5 km
- suma podjazdów [m] - 1460 m
- czas jazdy - 4 h 15 min
- przybliżony czas trwania wycieczki (z odpoczynkami) - 7-8 h
|
| modyfikacje: |
- Myślenice (Zarabie) - G. Chełm: KRÓCEJ, ŁATWO.
Na Górę Chełm wyjazd wyciągiem krzesełkowym (rower przewożony jest na oddzielnym krzesełku, potem zielonym szlakiem do skrzyżowania za kościołem w Talagówce.
- Wierzbanowa III skrz. - Czasław Wżary: DŁUŻEJ, BARDZO TRUDNO.
Niebieski szlak Pasmem Cietnia. Na skrzyżowaniu z drogą do Przenoszy (na Pzełęczy Wierzbanowskiej), obok przystanku PKS prosto, stromo do góry. Wariant ten nie posiada walorów krajobrazowych (droga prawie cały czas prowadzi w lesie), jest to swoisty sprawdzian dla osób dysponujących doskonałą techniką i kondycją.
- Kopce - kurhany w Burletce: DŁUŻEJ, NIECO TRUDNO.
Na skrzyżowaniu szutrowych dróg w lewo (pn. zach.), na następnym rozwidleniu w prawo. Blisko kilometr od skrzyżowania, na niewielkiej polance, oraz w okolicznym lesie można znaleźć kilka kopców-kurhanów (było ich około 20) z VII-IX w.
- Trzemieśnia - Myślenice: KRÓCEJ, ŁATWO.
Na skrzyżowaniu z asfaltową drogą w Trzemieśni w prawo (pn.) - powrót asfaltem do Myślenic przez Łęki, Droginię i Osieczany (bez III etapu wycieczki).
|
mapa trasy
|
profil trasy
|
Opis trasy
0,0 km; 0:00
Startujemy z jednego z kilku parkingów na Zarabiu, w okolicach jazu na Rabie. Za mostkiem nad potokiem Kobylak skręcamy w ul. Leśną prowadzącą pomiędzy zabudowaniami Zarabia. Dalej ul. Leśna lekko opada do Doliny Kobylaka, by po przekroczeniu mostku już cały czas się wznosić. Mijamy dolna stację nowopowstałego komleksu narciarskiego. Podjazd początkowo jest łagodny, bardziej stromo jest na końcowym odcinku w pobliżu wyjazdu z lasu, przed Talagówką - przysiółkiem Chełma. Talagówka położona jest na szerokiej przełęczy miedzy Wierchem Stróżą a Śliwnikiem. Droga robi się płaska w pobliżu kościoła, tam też kończy się asfalt. Kilkadziesiąt metrów za kościołem dojeżdżamy do skrzyżowania - jedziemy prosto razem z zielonym szlakiem. Lekko wznoszącą się, kamienistą drogą docieramy pod szczyt Śliwnika (620 m n.p.m.), gdzie spotykamy czerwony szlak wzdłuż którego będziemy dalej jechać.
5,6 km; 0:25
Ze Śliwnika zjeżdżamy dość dobrą, lekko kamienistą drogą aż do rozwidlenia dróg z figurką, gdzie skręcamy w prawo (pd.). Droga jest na początku bardzo dobra, zaczyna się wznosić koło pojedynczej zagrody, pojawiają się też kamienie. Po około 300 metrach wjeżdżamy na Działek (600 m n.p.m.), gdzie znajduje się węzeł szlaków: zielony skręca w lewo do Poręby (będziemy nim wracać), zaczyna się szlak żółty prowadzący do Pcimia. Z Działka najpierw trochę zjeżdżamy, na spotkanym skrzyżowaniu jedziemy prosto, około 400 metrów za nim droga zaczyna się wznosić. Podjazd jest niezbyt stromy, problemem mogą być natomiast kamienie. Po około kilometrze takiej jazdy docieramy do schroniska (ostatni fragment przed schroniskiem można sobie ułatwić jadąc obszerną polaną).
8,9 km; 0:50
Schronisko PTTK na Kudłaczach. To niewielkie schronisko zostało zbudowane w latach 1989-1991. Z wymienionej wcześniej polany rozciąga się piękny widok na min. Luboń Wlk., Zembalową, Babią Górę, Leskowiec, Babicę czy Szczebel. Gdy pogoda dopisze można również zobaczyć Tatry.
Po krótkim odpoczynku ruszamy dalej. 200 metrów za schroniskiem docieramy do rozwidlenia dróg, gdzie skręcamy w lewo. Jedziemy bardzo dobrą drogą prowadzącą przez kilka ładnych polanek, później jednak już wyraźniej się wznosi, znacznie też się pogarsza. Jest to podobny podjazd jak ten przed schroniskiem, tylko niestety nieco dłuższy, osiągalny tylko dla bardziej zaawansowanych. Po około 1,5 km tego uciążliwego podjazdu osiągamy szczyt Łysiny (891 m n.p.m.). Za Łysiną jakość drogi diametralnie się zmienia (na korzyść). Po blisko kilometrze dojeżdżamy do niewielkiej przecinki skąd roztacza się ciekawy widok: około 600 metrów niżej na północnym wschodzie widzimy bardzo malowniczą Dolinę Krzyworzeki za którą leży Pasmo Cietnia, zaś na południu obserwujemy Gorce, a z nimi Tatry. Za przecinką jeszcze trochę podjeżdżamy aż do Lubomira, z niewielką polanka i budynkiem obserwatorium astronomicznego.
12,7 km; 1:20
Lubomir (904 m n.p.m.) - najwyższe wzniesienie Beskidu Średniego. Do 1934 roku nie miał własnej nazwy. Nazwę Łysina, lub Przygoleź używano dla całego grzbietu.
W 1922 roku rozpoczęto tutaj budowę obserwatorium astronomicznego, w którym to 3 kwietnia 1925 krakowski astronom - Lucjan Orkisz odkrył pierwszą polską kometę (Kometa Orkisza). W 1936 r. Władysław Lis - woźny obserwatorium - również dokonał odkrycia komety (Kometa Koho-Kozik-Lis). Obserwatorium zostało zniszczone przez Niemców podczas II Wojny Światowej. W 2007 roku obserwatorium zostało odbudowane.
Czeka nas teraz nieco trudny, emocjonujący zjazd wąską, bardzo kamienistą drogą. Po około 600 metrach tego zjazdu docieramy do rozwidlenia dróg. Jadąc według szlaku powinniśmy teraz wjechać w wąską, zarastającą krzewami, prawie niewidoczną ścieżkę ale oznaczało by to około 100 metrów przedzierania się przez zarośla, a nie wykluczone że i prowadzenia roweru. Zamiast tego skręcamy tutaj w prawo, by potem dwukrotnie (na następnych rozwidleniach) skręcać w lewo. Po około 200 metrach znowu spotykamy nasz szlak czerwony. Cały czas zjeżdżając docieramy do obszernej polany, przez którą przejeżdżamy prosto. Obserwujemy stamtąd piękny widok na min. Wierzbanowską Górę (wjedziemy na nią), Śnieżnicę, Mogielicę, imponujący masyw Lubogoszczy, jak również Gorce z majaczącymi się za nimi szczytami Tatr. Wkrótce docieramy do pierwszych zabudowań przysiółka Parylówka, gdzie droga znacznie się już poprawia. Jeszcze trochę zjeżdżamy (cały zjazd z Lubomira ma blisko 3 kilometry), aż do przełęczy Jaworzyce (576 m n.p.m.), skąd roztacza się równie ładny, jak wyżej opisywany widok.
15,6 km; 1:30
Z przełęczy jedziemy w stronę widocznych domków letniskowych, systematycznie wznoszącą się drogą. Szlak stopniowo się pogarsza, tak że ostatni fragment podjazdu na Wierzbanowską Górę (778 m n.p.m.) to wąska, pozarastana ścieżka, przez którą z trudem się przedzieramy. Chwilę później dojeżdżamy do niezwykle urokliwej polanki, ze stojącym wśród drzew szałasem. Jest ona wprost idealna na krótki wypoczynek i niewielki posiłek. Czeka nas teraz chyba najprzyjemniejszy fragment wycieczki, mianowicie około trzynastokilometrowy zjazd, najpierw bitą drogą, później asfaltem. Podziwiać będziemy malowniczy krajobraz Beskidu Wyspowego. Za polanką zjeżdżamy około 400 metrów, na skraju lasu otwiera się piękny widok na Śnieżnicę, Ćwilin i Lubogoszcz, a także inne wzniesienia Beskidu Wyspowego. Kierujemy się w stronę zabudowań Lasu, potem odrobinę podjeżdżamy, cały czas obserwując piękne i dalekie widoki po obu stronach szlaku. Droga jest bardzo dobra, całkowicie pozbawiona kamieni, czasami tylko lekko zarastająca. Jadąc tak docieramy do szosy nr 963 (Dobczyce - Kasina Wielka). Spotykamy tu niebieski szlak, wzdłuż którego będziemy jechać trochę ponad 2 km.
20,7 km; 2:05
Na drzewie obok drogi znajduje się kilka drogowskazów, z których dowiadujemy się, że stąd do Myślenic (trasą którą przyjechaliśmy) "jest" 8 godzin. Kierujemy się w stronę Dobczyc (pn.). Kilkadziesiąt metrów dalej, po prawej stronie szosy mamy okazję podziwiać jeden z piękniejszych widoków na trasie naszej wycieczki - wzgórza Beskidu Wyspowego - rejon Śnieżnicy i Pieninek Skrzydlańskich: izolowane, sterczące kilkaset metrów ponad podgórskim krajobrazem wzniesienia tworzące swego rodzaju wyspy. Widok jest naprawdę imponujący. Chwilę później przejeżdżamy przez Wierzbanową, gdzie obok przystanku PKS Wierzbanowa III Skrzyż. szlak niebieski skręca w kamienistą, prowadzącą stromo do góry drogę. My dalej pędzimy w dół asfaltem, aż do Wiśniowej (możemy tu uzupełnić nasz prowiant, jak również zwiedzić drewniany kościół pochodzący z 1730 roku). Za Wiśniową droga robi się bardziej płaska, niemniej jednak cały czas prowadzi lekko w dół. Po przejechaniu przez niewielki mostek, musimy już zacząć wypatrywać po lewej stronie drogi znaków niebieskiego szlaku.
32,5 km; 2:30
Pojawią się one na drewnianym słupie telefonicznym, obok budynku nr 178. Tam też skręcamy w lewo w łagodnie wznoszącą się drogę prowadzącą niewielkim wąwozem. Po kilkudziesięciu metrach wyjeżdżamy na otwarty teren obserwując piękny, panoramiczny widok Beskidu Średniego i Wyspowego. Po około 2 km od początku podjazdu docieramy na skraj lasu, gdzie z kolei mamy okazję podziwiać wzniesienia Pogórza Wielickiego.
35,5 km; 2:45
Ostrysz (523 m n.p.m.). Wreszcie zaczyna się zjazd, prowadzący wyśmienitą drogą, całkowicie pozbawioną kamieni i korzeni. W pewnym momencie spotykamy żółty szlak. Dalej trochę podjeżdżamy niezbyt uciążliwą, kamienistą drogą by po ok. 200 metrach osiągnąć Wzgórze 514 m n.p.m. w Paśmie Ostrysza. Jego nazwa dotychczas nie została jednoznacznie wyjaśniona, dość powiedzieć że funkcjonują również takie nazwy jak: Ostrysz, Glichowiec, Żabia Góra, Kacza Góra, Ostra Góra. Z "pięćsetczternastki" zjeżdżamy istnym górskim highway-em, aż do skrzyżowania szutrowych dróg.
38,0 km; 3:00
Znajduje się tu odbicie naszej wycieczki do wczesnośredniowiecznego (VII-IX w.) całopalnego cmentarzyska. Za skrzyżowaniem krótki, jednak dość stromy podjazd na szczyt Trupielca (476 m n.p.m.). Dalej znowu jedziemy w dół, aż do końca lasu, gdzie po lewej stronie obserwujemy potężny, dwuwierzchołkowy masyw Kamiennika. Na rozwidleniu dróg, przy pojedynczej zagrodzie skręcamy w prawo. Jadąc przez zagajniki lub skrajem lasu na przemian podziwiamy widoki - na południu: wyżej wspomniany Kamiennik, za nim wyłaniają się szczyty Beskidu Wyspowego, i północy: Pogórze Wielickie. Cały czas jadąc w dół docieramy do Kwintówki, skąd zaczyna się droga wyłożona betonowymi płytami, jazda po nich jako żywo przypomina podróż pociągiem. Około pół kilometra dalej dojeżdżamy do skrzyżowania z asfaltową drogą, gdzie skręcamy w lewo (pd.) w stronę Poręby. Możemy wrócić stąd do Myślenic.
41,1 km; 3:15
Jedziemy już bez szlaku asfaltową, nieznacznie wznoszącą się drogą. Na przystanku PKS w Porębie spotykamy zielony szlak, który będzie nam towarzyszył już do końca wycieczki. Z przystanku jeszcze przez chwilę jedziemy asfaltem (na pd. zach.). Początkowy fragment podjazdu na Działek jest trudny orientacyjnie: na pierwszym rozwidleniu za drewnianym mostkiem skręcamy w lewo, później w prawo, a na skrzyżowaniu dróg z kapliczką jedziemy prosto. Potem, razem z główną drogą skręcamy w lewo. "Zgubimy" w ten sposób na krótko zielony szlak, ale istnieje wtedy szansa, że nie będziemy musieli pchać roweru. Będziemy także mieli okazję dłużej oglądać urokliwą śródgórską kotlinę, w której położona jest Poręba. Ostatni kilometr podjazdu jest już dość trudny, (obok podjazdu na Kudłacze i Łysinę najtrudniejszy fragment wycieczki) problemem jest tu spore nachylenie drogi, jak również dużo luźnych kamieni.
46,8 km; 3:45
Działek (600 m n.p.m.). Już raz przez niego przejeżdżaliśmy, jadąc w stronę Kudłaczy, teraz na skrzyżowaniu skręcamy w prawo (drogowskaz - Zarabie 2 1/4 godz.). Dalej trochę zjeżdżamy, na rozstaju dróg z figurką skręcamy w lewo (pn. zach.) w kamienistą, lekko wznoszącą się drogę. Po około 200 metrach podjazdu i krótkim płaskim odcinku znów mijamy szczyt Śliwnika (620 m). Ze Śliwnika bardzo łagodnie zjeżdżamy około 500 metrów, po czym stajemy na skrzyżowaniu. Jadąc prosto możemy nieco skrócić wycieczkę zjeżdżając asfaltem do Myślenic przez Talagówkę (tak jak zaczynaliśmy - zajmie to nam niecałe 10 min.). My zaś skręcamy w lewo, razem z zielonym szlakiem. Koło figurki na rozdrożu rozpoczyna się już ostatni podjazd na trasie - na Wierch Stróżę (654 m n.p.m.), który osiągamy po około kilometrze podjazdu kamienistą drogą, nie sprawiającą jednak żadnych trudności.
W obniżeniu między Wierchem Stróżą a Chełmem (również 654 m n.p.m.) warto na chwilę się zatrzymać na jednej z kilku ławek by podziwiać przepiękne i dalekie widoki: na pn. masywny, zalesiony szczyt Ukleiny, dalej Myślenice w dolinie Raby, na pn. zach. Pasmo Barnasiówki (Dalina), Pasmo Babicy, na pd. charakterystyczny "schodkowy" Szczebel, przypominający trapez grzbiet Lubonia Wielkiego i Lubonia Małego, potężną Królową Beskidów - Babią Górę i nieco bliższy Kotoń. Potem jeszcze odrobinkę podjeżdżamy, by na Chełmie, obok górnej stacji kolei linowej rozpocząć ostatni już zjazd na naszej wycieczce. Nie jest on zbyt trudny, praktycznie bez kamieni. Droga stopniowo się zwęża, by na chwilę przemienić się w pozarastaną ścieżkę, później jednak znów nieco się rozszerza. Mijamy niewielką polankę z pojedynczą zagrodą, za którą szlak trochę zygzakuje. Kilkadziesiąt metrów dalej szlak niespodziewanie skręca w lewo - musimy uważać na znaki. Niebawem dociera do naszych uszu nieustanny szum samochodów jadących "zakopianką" - widomy to znak iż nasza wycieczka ma się ku końcowi. Ostatnie kilkanaście metrów zjazdu jest już dość trudne - osoby mniej zaawansowane lepiej zrobią prowadząc rower. Po chwili wyjeżdżamy na niewielką asfaltową uliczkę, którą jedziemy w prawo (pn. wsch.) i po około 400 metrach dojeżdżamy do jazu na Rabie.
54,5 km; 4:15
Kilka godzin temu ruszaliśmy stąd pełni sił i zapału. Chyba było warto? |