Start Rowery górskie Rowery górskie Z widokiem na Królową
Z widokiem na Królową Drukuj Napisz e-mail
Wpisany przez Paweł Brzozowski   
środa, 06 sierpnia 2008 13:34

Przepiękna widokowo i łatwa technicznie wycieczka prowadząca fragmentem Pasma Jałowieckiego, które od północy i północnego zachodu otacza Zawoję. Przejażdżka ta oferuje jedne z najpiękniejszych widoków na pasmo "Królowej Beskidów" wraz z grupą Policy. Jedyną trudnością jest podjazd / podejście na grzbiet graniczny (Pasmo Mędralowej - Wielkiego Jałowca). Dalej jest już prawie cały czas w dół i po płaskim, albo niegroźnie i krótko pod górę. Przeważającą część trasy będziemy rozkoszować się wyborną jazdą Pasmem Jałowieckim, które do jazdy na "góralu" nadaje się jak mało które.

Babia Góra - "Królowa Beskidów" - której wierzchołek, zwany Diablakiem (1725 m n.p.m.), góruje ponad innymi szczytami beskidzkimi, jest najwyższym pasmem górskim w polskich Karpatach, poza Tatrami. Te cechy położenia i wyjątkowe warunki środowiska przyrodniczego Babiej Góry od wieków zwracały na nią uwagę. Już w XV wieku pierwszą pisemną wzmiankę o Karpatach i Babiej Górze zamieszcza Jan Długosz w swym dziele Historia Polonica pisanym w latach 1455-1480.

Grupa Babiogórska, stanowiąca wschodnią część Beskidu Żywieckiego, jest najwyższą grupą górską w Beskidzie Wysokim, należącym do zewnętrznych Karpat fliszowych. Od sąsiedniej grupy Pilska (1557 m n.p.m.) oddziela ją Przełęcz Glinne (809 m). Dolina Lachówki, Strzyszawy i przełomowa dolina Skawy na północy i północnym wschodzie oddziela tzw. grupę babiogórską od Beskidu Średniego (zwanego też Makowskim). W skład grupy babiogórskiej wchodzą trzy, rozdzielone przełęczami, odrębne, monoklinalne lub inwersyjne grzbiety: Babiej Góry (1725 m n.p.m.), Policy (1368 m) i Jałowca (1111 m).

Oczywiście na samą Babią Górę nie wjedziemy, dzięki przejażdżce po położonym tuż naprzeciw niej Paśmie Jałowieckim, będziemy mogli podziwiać chyba najpiękniejsze i najbardziej spektakularne widoki na "Królową Beskidów". Pasmo Jałowieckie (którym będziemy podążać), zwane również Pasmem Przedbabiogórskim, rozciąga się od Przełęczy Glinne,  przez Mędralową (1170 m), Jałowiec (1110 m) - od którego wzięło nazwę - po dolinę Skawy w okolicach Suchej Beskidzkiej i Makowa Podhalańskiego. Długość pasma wynosi około 35 km.

dojazd:  samochodem lub autobusem do Zawoi
schroniska:  Zygmuntówka, Opaczne
sklepy:  Zawoja
charakterystyka: 
  • długość trasy [km] - 36,1 km (w tym 12 km asfaltu - 33%)
  • suma podjazdów [m] - 966 m
  • czas jazdy - 3:15
  • przybliżony czas trwania wycieczki (z odpoczynkami) - 6 h
modyfikacje:  ZJAZD DO ZAWOI (krócej, łatwo) - będąc na przełęczy Przysłop możemy nieco skrócić wycieczkę, zjeżdżając drogą asfaltową do Zawoi.

 

mapa trasy
profil trasy

Opis trasy

0,0 km / 0:00
Zawoja Centrum. Kościół pw. Św. Klemensa, pod kościołem tablica ufundowana przez społeczność gminy Zawoja dla upamiętnienia ofiar II wojny światowej. Ruszamy stąd na podbój Pasma Jałowieckiego, kierując się w górę Zawoi (pd. zach.). 4 km dalej, na tzw. widłach (Zawoja Widły) opuszczamy drogę prowadzącą na przełęcz Krowiarki, a dalej na Orawę, wybierając na rozwidleniu drogę w prawo. Na kolejnym rozwidleniu - obok Ośrodka Dydaktycznego BgPN - znów skręcamy w prawo. Cały czas bardzo łagodnie, choć nieco monotonnie podjeżdżamy w stronę przełęczy Jałowieckiej. Kończą się zabudowania, wjeżdżamy do lasu. Dalej cały czas pod górę, aczkolwiek bardzo malowniczo, wzdłuż Potoku Jałowieckiego (Skawicy). Po 8 km od ruszenia w trasę kończy się asfalt. Spotykamy po drodze dwie tablice informujące nas, iż jesteśmy w sąsiedztwie Parku Narodowego.
Naszym zadaniem na najbliższe minuty jest wdrapanie się na pasmo graniczne, majaczące gdzieś wysoko w górze przed nami. Ruszamy więc w dalszą drogę, ważne abyśmy parli na zachód (i oczywiście pod górę) a prędzej czy później osiągniemy grzbiet, nieważne czy w towarzystwie czarnego szlaku, czy też nie. Las na szczęście jest "dobrze przebieżny", więc nie będziemy mieć problemów z chaszczowaniem. Około kilometr dalej spotykamy wreszcie upragnioną granicę polsko-słowacką. Skręcamy tu w prawo (pn.), razem ze szlakami zielonym oraz czerwonym - głównym beskidzkim. Można tu wreszcie wsiąść na rower, i rozkoszować się niczym nie zakłócaną jazdą, łagodnie pod górę.

11,8 km / 1:05
Rozwidlenie dróg tuż przed Mędralową (1169 m n.p.m.). Żegnamy tu granicę państwową i czerwony szlak, podążać stąd będziemy na północny wschód, w towarzystwie jedynie zielonego szlaku. Pojawia się też informacja, że do schroniska Opaczne jeszcze 2 godziny i 15 minut. Aż do przełęczy Klekociny czekać nas będzie łatwa jazda grzbietem i wyśmienity - choć dość trudny - zjazd. Szeroką bitą drogą, prawdziwą górską autostradą, wpadamy na Halę Kamińskiego. Rozciąga się tu ciekawy widok na zachód: na pierwszym planie, całkiem z lewej strony widać Golisty Groń (chwilę temu go mijaliśmy), na środku nieco wylesiona Jaworzynka, a w dali majaczy Pasmo Pewelskie. Na Hali skręcamy w lewo (pn.), przejeżdżając ją w poprzek. Po wjeździe do lasu droga już nieco się pogarsza, im dalej tym większe nachylenie i więcej kamieni. Jednym słowem zjazd dla wytrawnych bikerów. Kilka razy, między drzewami, widać już przełęcz Klekociny, wraz z położoną nieopodal stacją turystyczną "Zygmuntówka". Jednak niż na przełęcz, lepiej patrzyć przed siebie, trakt naprawdę jest wymagający, chwila nieuwagi może zakończyć się pięknym lotem.

14,9 km / 1:20
Zjechaliśmy już na przełęcz, jak to z przełęczami bywa, czeka nas teraz znów podjazd, pod Czerniawę Suchą (1062 m n.p.m.). Podjazd jednak trudny jest tylko na początkowym odcinku - raptem kilkadziesiąt metrów, później znów cieszymy się niezłą jazdą. Czerniawę zdobywamy po około 15 minutach w większości łatwego podjazdu. Zmieniamy tu szlak na żółty, według którego pojedziemy dalej, aż na przełęcz Przysłop. A w najbliższej perspektywie czekać nas będzie podjazd na Jałowiec, podczas którego będziemy musieli wznieść się o ponad 100 metrów. Na razie jednak przed nami zjazd z Czerniawej...
Zjazd z Czerniawej znów niczego sobie, pędzimy wspaniałą leśną drogą. Po wyjeździe z lasu otwiera się widok na Halę Trzebuńską, w dali widać wierzchołek Jałowca. Podjazd przez Halę nie powinien sprawić problemów, jedynie nachylenie może spowodować chwilowe zejście z siodła. W trakcie podjazdu skręcamy w prawo, w słabo widoczną ścieżkę. Jeszcze około 2 - 3 minuty i Jałowiec zdobyty. Jesteśmy dokładnie 1111 metrów nad poziomem morza, wyżej byliśmy tylko na Golistym Groniu i to jedynie o 7 metrów. Od szczytu wzięło nazwę określenie całego pasma - Pasma Jałowieckiego, ciągnącego się od doliny Skawy na wschodzie do przełęczy Glinne na południowym zachodzie. My skręcamy tu w prawo (wsch.).
Do tej pory drogi na naszej wycieczce nas rozpieszczały, lecz to co czeka nas za Jałowcem, przechodzi nasze wszelkie oczekiwania. Takiej drogi w Beskidach można szukać ze świeczką. To nie "autostrada" jak przy zjeździe na Halę Kamińskiego, to istny górski "pas startowy": szeroko, równo, w dół, prawie bez kamieni i korzeni, kilka hopek, na których niczym na pasie startowym można wzbić się w powietrze. Później jednak trzeba uważać - w kilku miejscach pojawią się dość zdradliwe kamienie. Nie na długo jednak.

20,5 km / 2:05
Prywatne schronisko Opaczne. Wiadomo, właściciel wszystko może, więc za wstęp do schroniska trzeba wysupłać złotówkę. Obok bramy wjazdowej na "rancho" nieczynny już wiatrak, próbujący kiedyś dostarczać energii elektrycznej dla pobliskich domostw. Pięknie widać stąd Babią Górę i prawie całe Pasmo Polic. Dalsza droga - jakże inaczej - znów pozwala na wyborną jazdę. Zjeżdżamy do przysiółka Kolędówka, na przełęcz o tej samej nazwie. Jadąc brzegiem lasu podziwiamy widoki podobne do tego jak pod schroniskiem. Dalej uwaga, lubując się w prędkości, trzeba zwracać baczniejszą uwagę na znaki żółtego szlaku - pierwsze trzy rozwidlenia, licząc razem z tym na przełęczy, przejeżdżamy na wprost, później jest już różnie. Spotykamy szlak prowadzący do przysiółka Stryszawy - Matusów. Jednak nasz szlak jest na tyle dobrze oznakowany, iż nie powinniśmy mieć problemów z orientacją. Jeszcze moment niegroźnego podjazdu i już jesteśmy na...

25,1 km / 2:30
Kiczorze (905 m n.p.m.). Roztacza się stąd chyba najlepszy widok na północną stronę masywu babiogórskiego i Pasma Polic.

Całkiem z prawej strony, od przełęczy Jałowieckiej grzbiet Babiej Góry wznosi się na Cyla (Małą Babią), później opada w stronę przełęczy Brona, by dalej - poprzez Kościółki - wznieść się aż na Diablak (1725 m n.p.m.), najwyższy szczyt Beskidów Zachodnich. Z Diablaka opada na Gówniak, dalej Kępę i Sokolicę, aż na przełęcz Krowiarki. W masywie widoczne są też trzy wyraźne żleby; od lewej żleb Szeroki, Poszukiwaczy Skarbów i Piarżysty. Drugi, znaczny masyw - Pasmo Policy - ciągnie się od przełęczy Krowiarki na zachodzie, aż po dolinę Skawy na wschodzie. Pierwszy wyraźny szczyt (od prawej - zachodniej strony) to Cyl Hali Śmietanowej (Kiczorka), dalej grzbiet lekko wznosi się na Policę, lekko opada - poprzez Złotą Grapę i Jasną Górę aż na przełęcz Kucałową (nieopodal schronisko), a stamtąd poprzez Okrąglicę (przekaźnik), Urwanicę, Naroże i Cupel, aż w okolice Makowa Podhalańskiego, leżącego w dolinie Skawy.

Elektrownia wiatrowaGruntownie zapoznaliśmy się z obowiązkową panoramką, czas na dalszą jazdę. Blisko dwukilometrowy zjazd z Kiczory w stronę przełęczy Przysłop jest już dość trudny, chyba najtrudniejszy na całej wycieczce. Pędzimy w dół wąską ścieżką, pełną dużych kamieni. Miejmy nadzieję iż cali i zdrowi, zjechaliśmy wreszcie na przełęcz Przysłop, jesteśmy dokładnie 244 metry niżej niż kilka minut temu, na Kiczorze. Chyżo pomykamy stąd, już asfaltem, w stronę przysiółka o tej samej nazwie co przełęcz. Pierwsze skrzyżowanie przyjeżdżamy na wprost, na drugim skręcamy w prawo, razem z czarnym szlakiem, który przed chwilą spotkaliśmy. Jedziemy przez przysiółek Przysłop w stronę widocznego wiatraka - doświadczalnej elektrownii wiatrowej, po chwili mijamy go po prawej stronie. Swoimi rozmiarami i nowoczesną konstrukcją robi wrażenie. Kilkadziesiąt metrów dalej rozpoczynamy ostatni już dzisiaj zjazd. Pod względem doznań estetycznych, jest to chyba najpiękniejszy dzisiejszy zjazd, jeśli chodzi o trudność techniczną nie jest niestety już tak różowo, duża ilość luźnych kamieni oraz miejscami spore nachylenie dają się czasem we znaki. Uważajmy by nie zaliczyć tu gleby, podziwiając piękną i malowniczą dolinę Skawicy. Na 32 kilometrze kończy się bita droga, zaczyna się asfalt. To by było na tyle, jeśli chodzi o jazdę terenową. Pozostało nam stąd już tylko "intuicyjnie" wrócić do centrum Zawoi.

36,1 km / 3:15
Wycieczkę kończymy przy kościele, tam gdzie ponad sześć godzin temu przymierzaliśmy się do startu.

 

Zobacz również

 
Wielka Wyprzedaż Butów
 

Polecamy Księgarnię Podróżniczą www.bezdroza.com - przewodniki, mapy, albumy
Warsztaty fotograficzne - kurs fotografii Bieszczady

brzoza.net :: fotografia, grafika, druk, internet
fotografia, grafika, druk, internet